Kategorie: Wszystkie | moje przekłady | ogłoszenia | polecam
RSS
środa, 08 lutego 2006
#11 - Hana i Hana :-))
„Hana i Hana” to tytuł komiksu, który ukazuje się w częściach w czeskim tygodniku „Reflex” już od 2002 roku. Bohaterkami są dwie nastolatki o imieniu Hana, określane mianem samych autorów „głupimi gąskami”, które w każdym komiksowym odcinku poruszają, najróżniejsze tematy. Komis powstał z wcześniejszej słowackiej wersji „Jana i Jana”, która jednak nigdy nie wyszła drukiem. Autorami są Miloš Gašparec (słowacki architekt; rysuje komiksowe sylwetki) oraz Miloš Čermák (czeski dziennikarz, autor wielu książek; pisze komiksowe scenariusze). W niektórych odcinkach komiksu pojawiają się także inne postacie... wymienione wyżej słowackie Jana i Jana (wiecznie skłócone z Haną i Haną), ponadto Hilda, didżej, brat, Majk, Bob, Matka...

Na próbę, jeden z komiksów "Hana a Hana" pt.: "Internet w szkole", do którego dopisałam oczywiście polskie dialogi.


Dwie Hany mają też i swój prywatny web: www.hanahana.cz

wtorek, 07 lutego 2006
#10 - Jaroslav Seifert - Zegar kuchenny.

Zegar kuchenny.

Nie pamiętam, by matka kiedykolwiek śpiewała. Ani przy pracy, ani nam dzieciom do snu. Swoich pierwszych lat oczywiście pamiętać nie jestem w stanie, ale miałem siostrę o kilka lat młodszą. Słyszę za to w duchu wyraźnie, jak mnie swym głosem usypiał zegar, wiszący w kuchni tuż nad mym łóżkiem. Musiano go dwa razy dziennie nakręcać. Rano i wieczorem. Na jego owalnej tarczy widniał obrazek: jeleń w okresie ruji i łań w głębokim lesie. Zegar był sprawny całe pięćdziesiąt lat. Potem zatrzymał się, a ja po śmierci matki zabrałem go do własnego domu. Długo leżał gdzieś między belami na zaprószonym strychu, żaden zegarmistrz nie umiał go naprawić. Prymitywny mechanizm był już tak zużyty, że nie można go było wprowadzić ponownie w ruch.

Po wielu, wielu latach dzięki łaskawości pewnego znajomego, zegar znów wisi na ścianie i tyka. A ku mojemu wielkiemu zdziwieniu bardzo dokładnie, według radia. I tak po długim czasie, znów słyszę jego charakterystyczny spokojny głos, rzadkie charknięcie i tykot. Tykot troszkę może ochrypły, jakby starego palacza fajki. Jak mój. Jak me wiersze. Ale zegar tyka i bije. Tak troszkę cherlawo, ale dokładnie.

To znajome tik-tak jest jednak tym najprymitywniejszym, co jestem w stanie usłyszeć z jego starego trzewia. Zegar rozmawia ze mną w zupełnie inny sposób. Kiedy wsłucham się w jego ufny, zawsze rytmiczny głos, w jego tykaniu słyszę liczne słowa. Takie to już moje rzemiosło.

W połowie lata było przepiękne popołudnie. Wybierałem się na przechadzkę do niedalekiego, słonecznego parku. Na ulicy panował niesamowity skwar, naprawdę szkoda było zmarnować taki dzień siedząc w domu. Była już prawie piętnasta, kiedy niespodziewanie odezwał się zegar:

Weź – pa – ra – sol!
Weź – pa – ra – sol!

Jego słowa słyszałem bardzo wyraźnie, a w odpowiedzi odchrząknąłem: Nonsens, niebo jest błękitne, bez żadnej chmurki. Za godzinę wróciłem, przemoczony do suchej nitki, szybką, letnią burzą. A mój zegar spokojnie odpowiedział:

No – i - wi – dzisz!
No – i - wi – dzisz!

Nie mogę i nie wspomnieć, gdy pewnego dnia mruczał wieczorem:

Śpij – już – chłop – cze!
Śpij – już – chłop – cze!

Nie musiał długo powtarzać, zaledwie przykryłem się pierzyną, a sen już przyszedł.

W ostatnich latach, ludzie jakoś tak z wygody umierają w szpitalu. Jednak, jeśli tylko będzie mi dane, bym pożegnał się ze światem w domu, we własnym łóżku, nie mam cienia wątpliwości, że mój zegar pożegna mnie swym tykotaniem:

Z Pa – nem – Bo – giem!
Z Pa – nem – Bo – giem!

A ponieważ sama matka opowiadała mi kiedyś, że jego tykanie witało mnie, gdy przyszedłem na ten świat, tak więc nie będzie w tym nic nadzwyczajnego.

Później ustanie w swej wędrówce. Coraz częściej i częściej, zapomną go nakręcić. Jeszcze jakiś czas będzie wisieć na ścianie (tata go przecież tak bardzo lubił), ale później skończy znowu na zaprószonym strychu.

Już – na – zaw – sze!
Już – na – zaw – sze!

Jaroslav Seifert – (1901 – 1986; Praha) czeski poeta, pisarz, dziennikarz i tłumacz. W 1984 roku otrzymał literacką Nagrodę Nobla. Więcej na:

http://cs.wikipedia.org/wiki/Jaroslav_Seifert

sobota, 04 lutego 2006
#9 - Literatura faktu czyli Kaczyński o UE w czeskiej prasie.

Dziś znów nietypowo, troszkę literatury faktu o Czechach i... nowym, polskim prezydencie. Resztę pozostawiam Waszej ocenie, sama wstrzymuję się od zbędnego komentarza.

Prezydent RP w wywiadzie dla czasopisma "Týden": "Czy jest pan za kolejnym rozszerzeniem UE?"

"Jestem zwolennikiem kolejnego poszerzenia. Mam nadzieję, że UE wkrótce zostanie rozszerzona o Bułgarię, Rumunię, Chorwację i w niedalekiej przyszłości również o Ukrainę. Ukraina jest ważnym sąsiadem jak Czech (sic!) tak i Polski."

Może do Lecha K. jeszcze nie dotarła wiadomość o tym, że na południowej granicy Polski, pomiędzy Czechami i Ukrainą, istnieje już od 13 lat Słowacja?

Dyskusja na forum Czechosłowacji:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20432&w=35933775

piątek, 03 lutego 2006
W związku z czeskimi uniwersytetami.

Dziś temat całkiem nieliteracki. ;)

Końcem lutego mija termin składania zgłoszeń na wszystkie czeskie uniwersytety (studia magisterskie), na doktoraty bodajże końcem marca.

Wiem, jaki to problem pozałatwiać wszelkie potrzebne papiery, papierki, tłumaczenia, w tak krótkim czasie, stąd moja propozycja. Jeżeli na forum znajdzie się jakaś osoba, która ma w planie zdawać na czeską uczelnię z chęcią pomogę. Piszcie na mój gazetowy
mejl: justyng@gazeta.pl

Pozdrawiam!

czwartek, 02 lutego 2006
#8 - Karel Čapek - Filmy (O człowieku, co mola goni.)

Jako, że ogromnie spodobał mi się cykl krótkich tekstów Karla Čapka. Przytaczam drugi z kolei urywek zaraz po „O człowieku, co błoto omija.“. O autorze mogliście przeczytać już w poprzednich notkach, dodatkowo informacje znajdują się oczywiście w prawej kolumnie.

O człowieku, co mola goni.

Siedzi sobie taki z książką czy gazetą w ręce, niespodziewanie podniesie głowę i skupionym wzrokiem śledzi w powietrzu coś na pierwszy rzut oka zupełnie niedostrzegalnego. Ni stąd ni zowąd wyskoczy w górę, klaśnie rękoma; po czym padnie na kolana by uderzać rękoma o podłogę. Ponownie wyskoczy wyczyniając w powietrzu dziwne kształty rękoma, pobiegnie taki do kąta, nadal uparcie klaszcząc dłońmi; uderzy w ścianę i spojrzy bacznie na swe dłonie. Pokręci zawiedziony łepetyną i pójdzie usiąść, patrząc podejrzanie w miejsce ostatniego boju. Za trzy sekundy wyskoczy w górę ponownie, ponownie klaszcząc rękoma, miotając się po podłodze, tłukąc do ściany i mebli. W szalonym pędzie machając rękoma, w tańcu dziwacznym, znów pokręci głową i usiądzie. Po następnych pięciu minutach, znów sobie człowiek taki, wyskoczy by powtórzyć swój obrzędowy taniec.

wtorek, 17 stycznia 2006
#7 - Z pogranicza. J. Deblessem - "Paszport Księstwa Marzeń".
Studio Reportażu i Dokumentu Polskiego radia jak co roku organizuje mały konkurs-ankietę na najleszy reportaż radiowy roku 2005.

Jedną z pozycji jest właśnie reporaż Janusza Deblessema "Paszport Księstwa Marzeń", który można było usłyszeć w radiu 06.06.2005 roku, ale cały czas jest dostępny w wersji mp3 pod adresem:
http://www.radio.com.pl/reportaz/mp3/audycje/2005-06-06.mp3

A oto opis zamieszczony na oficjalnej stronie:

Twórcy wielojęzycznego spektaklu "Těsinské niebo" albo "Cieszyńskie nebe" przywrócili zbiorowej świadomości kilka zapomnianych faktów z ostatnich stu lat historii Cieszyna, pokazujących to podzielone granicą, wielokulturowe miasto jako jeden organizm. Autorzy przedstawienia wyrośli na Śląsku Cieszyńskim, zatem sprawy, o których opowiadają znają od podszewki. Równie dobrze znają pieśni czeskojęzycznego, śląskiego barda - Jaromira Nohavicy. Te pieśni stanowią siłę napędową spektaklu. Czy we wspólnej Europie wizja połączonego Cieszyna, Księstwa Cieszyńskiego wydaje się bardziej realna?

Od siebie dodam, że w reportażu usłyszeć możemy samego Jaromíra Nohavicę, twórców spektaklu "Cieszyńskie niebo" tj. Radovana Lipusa, Tomáša Kočko oraz Renatę Putzlacher. Krótkie wywiady z współtwórcami przeplatają się z fragmentami spektaklu.

Więcej o spektaklu w samym reportażu oraz na oficjalnej stronie www.tdivadlo.cz/tn

niedziela, 15 stycznia 2006
#6 Benjamin Kuras - "Češi na vlásku"
"Czesi zawsze czcili: kobiety, jedzenie oraz Boga, w tej właśnie kolejności. W miarę upływu czasu, gdy przeciętny Czech starzeje się i mądrzeje, częściowo zmienia swe priorytety na: jedzenie, kobiety, Bóg. Ponadto każdy czeski obywatel wie, iż powyższe dotyczy tylko tych 10% Czechów, którzy wierzą w Boga. U pozostałych 90% słowo Bóg powinno zostać zastąpione hokejem, piłką nożną, pieniędzmi, domkiem letniskowym, piwem czy też zbieraniem grzybów." ;)

Humorystyczna wizja czeskiego społeczeństwa, którą autor publikacji "Češi na vlásku" — Benjamin Kuras potraktował pomimo ociekającej ironii za poważnie. :) Powyższy opis nazwałabym raczej przestarzałym stereotypem w który wierzą Ci mniej dokształceni europejscy obywatele. ;) Mimochodem brakuje mi tu jeszcze Szwejka, starej, rozwalającej się škodovky i pana z dużym brzuszkiem i przykrótką koszulką. :))) Ale się uśmiałam, to trzeba panu Kurasowi przyznać. :))

Benjamin Kuras - angielsko-czeski pisarz, dziennikarz, felietonista. Więcej na: http://www.baronet.cz/autor-kuras.html
środa, 11 stycznia 2006
#5 Michal Viewegh - Vybíjená
Rozdział pierwszy: Tom

W wieku dwudziestu lat mieszkanie wraz z dwoma współlokatorami może być nawet fajnym doświadczeniem, jednak gdy człowiekowi stuknie czterdziestka nic już w tym tak zabawnego nie ma, niestety.

Czasami budzę się w nocy z powodu narastającego kaca czy pragnienia, wstaję i idę napić się chlorowanej wody wprost z kranu. Już dobrze wiem, że nie ma nadziei na odnalezienie SWOJEGO piwa czy wody mineralnej w lodówce. Jestem zbyt leniwy by szukać po ciemku swych pantofli, tak więc krocząc na bosaka w stronę łazienki, czuję pod stopami czerstwe kruszynki chleba, resztki po paprykowych chipsach, ba! obcięte paznokcie Skippy’ego, rozdeptane wcześniej oliwki w czosnkowej zalewie i Bóg wie, co jeszcze. Następną przeszkodą są porozrzucane prospektu Eurotelu. Skippy trzy razy do roku kupuje nowy telefon komórkowy, a przynajmniej raz w miesiącu zmienia taryfę nieustannie licząc darmowe minuty pomimo tego, iż naprawdę nie ma do kogo dzwonić. Podobnie jak i ja – moglibyśmy rozdawać nasze darmowe minuty przechodniom. Z pod jedynki i trójki słyszę, jak chrapią współlokatorzy, podczas, gdy na korkowej tablicy zawieszonej w przedpokoju wyłania się z ciemności biała kartka – nasza ostatnia, marna zresztą próba rozdzielenia miesięcznych obowiązków w mieszkaniu.

Cicho otwieram drzwi do łazienki, w ciemności szukam ręką gumowej waginy, którą to Skippy zainstalował na ścianie, zamiast normalnego kontaktu, naciskam na oba wieczka i zapalam światło.

Powolutku otwieram oczy: na niemożliwie brudnej umywalce leżą trzy maszynki do golenia. Lustro zaczynające przypominać jakąś marną sztukę abstrakcyjną, zamazane jest najróżniejszymi rodzajami pasty do zębów. Odkręcam wodę i spoglądając w lustro zauważam swe zmarszczki na czole i pod oczami. Nasłuchuję jak woda w zlewie po prostu znika w odpływie, a dźwięk ten w cichym mieszkaniu, wydaje się być w nocy o wiele bardziej poważny niż za dnia. Jakby zawierał w sobie jakąś zakodowaną wiadomość – wiadomość dla mnie: Na nic to wszystko, co przyjacielu? Ale nie martw się, będzie jeszcze gorzej.

Nawet mnie to nie przeraża, nie zaskakuje. Możliwe, że i lekko przykiwnę głową, zatkam dopływ wody i pójdę się położyć.
Do siebie, do dwójki.


Michal Viewegh - (1962, Praha) pisarz i publicysta. Jeden z najpopularniejszych pisarzy czeskiej literatury współczesnej, każda jego książka sprzedawana jest w ilości ok. 50 tys. egzemplarzy. Na podstawie jego powieści "Román pro ženy" powstał film o tym samym tytule, jak i popularności. :) Oprócz powieści tworzy również parodie literackie. Z wykształcenia filolog i pedagog. Często zapraszany jest na czeskie uniwersytety na których prowadzi wykłady dla studentów na temat twórczego pisania. W 1993 roku otrzymał nagrodę Jiřího Ortena za powieść "Báječná léta pod psem". Książka przetłumaczona została także na język polski.

Więcej na temat pisarza, tradycyjnie w kolumnie na prawo. :)
niedziela, 08 stycznia 2006
#4 Jaromír Nohavica - Těšínská/Cieszyńska
Cieszyńska

Gdybym urodził się przed stu laty
w moim mieście
w ogrodach Larischa kradłbym kwiatów
całe wiechcie

Dla mej wybranej córki Kamińskiego
mistrza nad mistrze szewca lwowskiego
kochałbym ją i pieścił
chyba lat dwieście

Mieszkalibyśmy na Sachsenbergu
u żyda Kohna
ja i cieszyński klejnot sehr gut
ma narzeczona

Po polsku czesku niemiecku nieskładnie
mówiłaby i śmiałaby się ładnie
raz na sto lat cud się zdarza
zázrak se koná

Gdybym urodził się przed stu laty
byłbym drukarzem
u Procházki w dzień i noc na raty
za marną gażę

Miałbym piękną żonę trójkę dzieci
patrzyłbym jak czas powoli leci
w powijakach dwudziesty wiek
długie życie pełne marzeń

Gdybym urodził się przed stu laty

w tamtej erze
tylko dla ciebie zrywałbym kwiaty
w to święcie wierzę

Tramwaj na moście codzienny raban
słońce by samo podnosiło szlaban
obiadu zapach i
pełne talerze

Wieczorem śpiewałbym z Mojżeszem
o dawnych wiekach
lato rok tysiąc dziewięćset dziesięć
za domem rzeka

Widzę wyraźnie siebie tamtego
rodzinne szczęście i cieszyńskie niebo
dobrze że człowiek nigdy nie wie
co go czeka
tłumaczenie: Renata Putzlacher-Buchtová


Těšínská

Kdybych se narodil před sto lety
v tomhle městě
u Larischů na zahradě trhal bych květy
své nevěstě

Moje nevěsta by byla dcera ševcova
z domu Kamińskich odněkud ze Lvova
kochał bych ją i pieśćił
chyba lat dwieśćie

Bydleli bychom na Sachsenbergu
v domě u žida Kohna
nejhezčí ze všech těšínských šperků
byla by ona

Mluvila by polsky a trochu česky
pár slov německy a smála by se hezky
jednou za sto let zázrak se koná
zázrak se koná

Kdybych se narodil před sto lety
byl bych vazačem knih
u Prohazků dělal bych od pěti do pěti
a 7 zlatek za to bral bych

Měl bych krásnou ženu a tři děti
zdraví bych měl a bylo by mi kolem třiceti
celý dlouhý život před sebou
celé krásné dvacáté století

Kdybych se narodil před sto lety
v jinačí době
u Larischů na zahradě trhal bych květy
má lásko tobě

Tramvaj by jezdila přes řeku nahoru
slunce by zvedalo hraniční závoru
a z oken voněl by
sváteční oběd

Večer by zněla od Mojzese
melodie dávnověká
bylo by léto tisíc devět set deset
za domem by tekla řeka

Vidím to jako dnes šťastného sebe
ženu a děti a těšínské nebe
ještě že člověk nikdy neví
co ho čeká


Jaromír Nohavica (1953) bard, tekściarz, śpiewający poeta – więcej na www.nohavica.cz

Renata Putzlacher (1966) poetka, tłumaczka, publicystka, autorka opowiadań, tekstów piosenek oraz adaptacji teatralnych i sztuk. www.putzlacher.net

Kilka słów na temat tekstu:

Těšínská/Cieszyńska jest jedną z tych pieśni stworzonych przez Jaromíra z miłości i przywiązania do regionu, jakim jest Śląsk Cieszyński. Tekst pieśni powstał po zauroczeniu się wierszem polsko-czeskiej poetki Renaty Putzlacher , która stworzyła utwór "Divertimento cieszyńskie". Tekst jest wizją życia w Cieszynie młodszym o sto lat. Podmiotem lirycznym jest najwyraźniej sam autor.

Nohavica umieszcza w tekście polską frazę "kochałbym ją i pieścił, chyba lat dwieście" czym zwraca uwagę, iż do dziś Cieszyn podzielony między dwa państwa jest miastem dwu i więcej języcznym, w którym zamiennie mówi się po polsku, czesku i gwarą.

By zrozumieć tekst trzeba się odwołać do historycznych i legendarnych imion, nazw i miejsc cieszyńskich. Ogród Larischów to dzisiejszy miejski Park Pokoju, kiedyś przyzamkowy ogród hrabiąt Larischów. Sachsenberg to Saska Kępa, dziś ulica Główna, historyczna część Cieszyna. Nohavica śpiewa także o Żydzie Kohnu, który jeszcze przed wojną był doskonałym muzykiem, ale wraz z rozpoczęciem walk zniknął i do dziś nikt nie wie, gdzie jest i czy przeżył, Stanisław Procháska znów, był założycielem drukarni Procháski, której okazały gmach stoi i służy w Cieszynie do dziś.

W tekście pojawia się także wzmianka o tramwaju, który niegdyś był elementem spajającym Cieszyn Wschodni i Zachodni (skończył kursować po podzieleniu Cieszyna). Dziś również jest dla mieszkańców swoistym symbolem wolności i ponownego połączenia miasta, choć już nie kursuje, stale tkwi w świadomości.

Pieśń doczekała się nie tylko polskiego przekładu. Pojedyncze zwrotki zostały przetłumaczone na język niemiecki oraz ivrit oraz wykorzystana została w polsko-czeskim projekcie teatralnym "Těšínské niebo - Cieszyńskie nebe".

sobota, 07 stycznia 2006
#3 Karel Čapek – Filmy (O człowieku, co błoto omija)
O człowieku, co błoto omija.

Człowiek brodzący w morzu błota czyni to z reguły tak: Najpierw zatrzyma się na skraju i dociekliwie wyszukuje, którędy przejść suchą nogą, później delikatnie jak kotka posunie się o krok do przodu, dotykając ziemi tylko końcówkami palców. Po czym kołuje i wykręca się na wszystkie strony, przeskakuje kałużę zmieniając kierunek, posuwa się do przodu z olbrzymią ostrożnością, by w miejscu, w którym w ogóle by się nie spodziewał wdepnąć w błoto; właśnie w to najgłębsze. I ten człowiek, co błoto omija zmieni wyraz swej twarzy, na ten, który mówiłby „Ech”; na małą chwilkę postoi w miejscu, by przejść na drugą stronę tym największym bagnem.

W czasie trwania długich dróg, jak np. drogi nazywanej życiem, określa się ową sytuację mianem rezygnacji po prostu.

Karel Čapek – Filmy (Člověk blátu se vyhýbající)

Karel Čapek – (1890-1938), pisarz, dziennikarz, dramaturg, tłumacz i filozof. Zaczął tworzyć jeszcze przed pierwszą wojną światową, tworzył także ze swym bratem Josefem Čapkem (np. Dášeňka čili život štěněte). Na jego wpływ miały między innymi: jego filozoficzne wykształcenie, a także rewolucje w zakresie techniki. Był wszechstronnym pisarzem, tworzył dzieła polityczne, pisał prozę, dramaty, tworzył i dla dzieci. Posiadał niebywały zasób słownictwa, jako pierwszy na świecie użył w swej powieści R.U.R słowo robot, które dziś używane jest na całym świecie.

Więcej informacji odnośnie biografii autora oraz listy jego literackich dzieł w kolumnie na prawo. :-)
 
1 , 2